niedziela, 21 listopada 2010

Pannenkoeken czyli śniadanie holenderskie


W ramach rodzinnej przyjaźni polsko-holenderskiej do książki kucharskiej mojej Mamy zawitał przepis na te naleśniki. Pannenkoeken mają wiele wariantów, z jabłkami, malinami, imbirem, coś, jak nasze naleśniki. Najbardziej jednak polubiliśmy z boczkiem i serem, jedzone z majonezem (jak w Holandii frytki z majonezem to norma, ketchup to dziwoląg, tam poczułam, że nie jestem dziwna, jedząc wszystko z majonezem). Jedliśmy je namiętnie, aż nagły przyrost wagi i prosząca o litość wątroba kazały procederu zaprzestać (no, żartuję, nie było tak źle). Fakt, że danie jest bardzo sycące, tylko drwa rąbać, węgiel przerzucać zostaje, coby to przetrawić. Ale smaczne, zasmożany ser na boczku z ciastem naleśnikowym to pyszne połączenie. No i obiad z głowy, serwuję dzieciom na śniadanie i dopiero pod wieczór dają radę się ruszać:).

  Ciasto ( na 2 spore)

- 1 szklanka mąki pszennej
- 2 jajka
- ok. pół szklanki mleka
- pół łyżeczki soli
- 25 dag sera Gouda
- 8 plastrów boczku
- olej do smażenia lub masło

Robimy ciasto jak na naleśniki, ale powinno być trochę gęstsze. Tarkujemy na dużych oczkach ser, boczek kroimy w paski. Na patelnię z odrobią oleju wylewamy ciasto, na nim układamy boczek i bardzo dużo sera (tak, żeby zasłonił całe ciasto) i smażymy na małym ogniu. Gdy spód będzie złoty, delikatnie, ale zdecydowanie, przerzucamy pannenkoeken na drugą stronę. Gdy ser się zasmaży, przerzucamy na talerz. Jemy z majonezem, idziemy spać, albo kanały kopać:).

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

A jaki jest przepis na słodko ? ^ ^
.. nie przepadam za majonezem xD

emilka pisze...

Wymieniamy boczek i ser na jabłka pokrojone w plasterki, dodajemy cynamon, gałkę muszkatołową i ewentualnie goździki (wszystko świeżo zmielone). Przyprawy te z racji tego, że Holandia krajem kolonialnym była, wmieszały się w ich kuchnię i królują w niej do dziś.Pozdrawiam